Spoko seniorzy, czyli pogodne życie na emeryturze

foto02.jpg

Spoko Senior 2011

Rozstrzygnięcie konkursu Spoko Senior 2011!

Znamy już laureatów drugiej edycji Spoko Seniora – konkursu, który ma na celu znalezienie ciekawych, pozytywnych seniorów i pokazanie ich innym by udowadniać, że czas na emeryturze może być równie twórczym okresem w życiu.

Zgłoszenia przysłało do nas ponad 40 seniorów mających ciekawe pasje, hobby, zainteresowania…

Tytuł Spoko Seniora 2011 roku i Pierwszą Nagrodę – atrakcyjny wielofunkcyjny telefon wraz z rocznym abonamentem – wygrała Pani Krystyna Szubartowska. Nasza laureatka w wieku 61 lat zaczęła swoją przygodę z tańcem. Realizuje swoje marzenia i jak sama mówi:  Zaliczyłam 9 Mistrzostw Polski, turnieje trudno zliczyć. Przed każdym występem trema i wzrost adrenaliny. Stres jest duży, bo ocenia nas pięciu sędziów. Wyniki całkiem dobre: były pierwsze, drugie i trzecie miejsca. Zdobyłam 24 puchary, medali nie liczyłam. Pani Krystyna jest niewidoma, ale w tym roku postawiła sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i postanowiła zawalczyć z tancerzami widzącymi – wraz ze swoim Partnerem zajęli III miejsce na Turnieju w Nowym Targu.

Druga Nagroda - zestaw do gry w Speed badmintona - przypadła Pani Urszuli Machcińskiej – autorce projektu "Latające Babcie" , udzielającej się w wielu przedsięwzięciach społecznych, w tym m.in. w Łódzkim Towarzystwie opieki nad Zwierzętami i jednym z łódzkich domów dziecka.

Ponadto jury przyznało Wyróżnienia Specjalne dla: Pani Marii Hałas (za ciekawą działalność literacką - recenzje - i społeczną – dla warszawskiej Pragi) , Pani Halinie Wojtowicz-Moszyńskiej (za utworzenie Zespołu Aktywności Społecznej i aktywną nim  działalność na rzecz społeczności lokalnej), Pani Marii Dietrich (m.in. za aktywność w tczewskim Banku Czasu) i Panu Henrykowi Kozubskiemu (za pielęgnowanie swej pasji malarstwa odkurzonej w wieku 85 lat!).

Szczegółowe opisy sylwetek Laureatów i Wyróżnionych wraz ze zdjęciami już wkrótce znajdziecie Państwo na stronie www.spokosenior.pl

Dziękujemy wszystkim uczestnikom za przesłane zgłoszenia – do wszystkich wyślemy osobiste podziękowania i nagrody pocieszenia – a laureatom serdecznie gratulujemy!

Zapraszamy do udziału w kolejnych edycjach konkursu!

Konkurs Spoko Senior 2011 jest częścią większej akcji „STAROŚĆ też RADOŚĆ! Spokosenior.pl” organizowanej przez Stowarzyszenie „mali bracia Ubogich” w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Osób Starszych.

Sponsorzy Konkursu:

Logo_MobiCare_-_PNG_przezroczyste_tlo   speedbadminton.pl-logo_mniejsze

Partnerzy Konkursu:

logo-wrozka  logo_Weranda    kochamwies_pl

Lista laureatów drugiej edycji:

  • Krystyna Szubartowska

    No to co, że nie widzę!

    Urodziłam się na wsi na Podlasiu w czasie drugiej wojny światowej. W dzieciństwie nie miałam problemów z widzeniem. Dopiero w liceum, w czasie badania okulistycznego dowiedziałam się, że mam zwyrodnienie siatkówki. Po wszystkich przykrych życiowych problemach znalazłam się w dołku. Wiedziałam, że muszę coś zmienić w swoim życiu.

    Zapisałam się do Polskiego Związku Niewidomych, znalazłam się w nowym, nieznanym mi środowisku . Właśnie wtedy postawiłam sobie nowe zadanie.

    Wzięłam się w garść i postanowiłam radzić sobie w życiu z pogarszającym się wzrokiem. Zaczęłam intensywną rehabilitację. Nie mogłam czytać, i pisać. Czułam się jak analfabetka, dlatego pierwszym etapem mojej rehabilitacji, była nauka pisma punktowego. Miałam wtedy 50 lat. Pismo Ludwika Braille opanowałam na dwutygodniowym turnusie, tam też uczyłam się chodzenia z laską.

    Samo pisanie to pestka, trudniej było z czytaniem, ale zawzięłam się i opanowałam tę sztukę na tyle, że mogłam korzystać  z biblioteki brajlowskiej, słuchałam także książek nagranych na kasetach, słuchając robiłam na drutach. Oznaczyłam dokumenty w segregatorze, założyłam brajlowski notes z telefonami, ułatwiło mi to codzienne życie.

    Coraz bardziej integrowałam się ze środowiskiem niewidomych w 1996 roku zapisałam się do PTTK przy kole niewidomych.

    W 1998 roku wstąpiłam do Stowarzyszenia Sportu i Turystyki Osób Niewidomych i Słabowidzących „Cross”. Jestem członkiem klubu warszawskiego „Syrenka”. To było świetne posunięcie w moim życiu, ponieważ mogłam nadal realizować swoją pasję. Wyruszyłam na szlaki górskie, zaliczyłam wiele szczytów w Polsce i na Słowacji, co przyniosło  niezapomniane wspomnienia, Pamiętam   zjazd z góry na łańcuchu, chodzenie po wiszących mostkach i schodkach, jazdę wyciągami.

    "Cross" dał mi jeszcze wspaniałą szansę  wprowadzając w roku 2001 nową dyscyplinę sportową taniec.

    O tańcu marzyłam zawsze. Nigdy nie myślałam, że to kiedykolwiek zrealizuję, ale - jak widać - marzenia czasami się spełniają. Byłam od początku powstania tego projektu, a miałam już 61 lat, (taka leciwa prima-balerina).

    Trenuję nadal, chociaż mam już 71 lat. Jak widać wiek nie odgrywa roli, wada wzroku także, tańczyć każdy może. Ważne są chęci, kondycja i regularny trening. Początkowo traktowaliśmy taniec jako zabawę, ale jak opanowaliśmy coraz trudniejsze układy i technikę, zaczęła się rywalizacja sportowa. Tańczymy 10 tańców- 5 standardowych i 5 latynoamerykańskich. Występy nasze są bardzo piękne, mamy śliczne kolorowe suknie, piękne fryzury i makijaże, fruwamy po parkiecie jak barwne motyle. Umiejętności taneczne zawdzięczamy trenerom i naszym regularnym ćwiczeniom. Tańczę w grupie Mix, gdzie jedna z osób w parze jest widząca. Mam bardzo dobrego partnera – Adama, który jest osobą widzącą, ma talent i bardzo mi pomaga. W grupie tej nie ma podziału na seniorów i juniorów. Dlatego też mamy tym większą satysfakcję, jak wygramy z młodzieżą. Tańczyłam już na 9-ciu Mistrzostw Polski, turnieje trudno zliczyć. Przed każdym występem trema i wzrost adrenaliny. Stres jest duży, bo ocenia nas pięciu sędziów.

    Wyniki całkiem dobre: były pierwsze, drugie i trzecie miejsca. Zdobyłam 24 puchary, medali nie liczyłam.

    W styczniu tego roku odważyłam się powalczyć z widzącymi tancerzami. Wyjechałam z Adamem na "Turniej o puchar Mariana  Wieczystego" do Nowego Targu, wspaniałe przeżycie, dużo publiczności, udało się nam zdobyć trzecie miejsce i piękny medal.

    Braliśmy też udział w pokazie tanecznym na Rynku w Krakowie w czasie trwania festiwalu "Zaczarowana piosenka", zaproszeni przez Annę Dymną. Publiczność zgromadzona na rynku oklaskiwała nas gorąco.

    No to co, że nie widzę!

    Teraz wchodzę w świat wirtualny. Informatycy wynaleźli udźwiękowione programy, chwała im za to! Niewidomi uzyskali wielką szansę w tym fantastycznym przedsięwzięciu.

    Nie chciałam pozostać w tyle, jak ta blondynka z dowcipu: Co robi blondynka biegająca wokół komputera? Szuka wejścia do internetu Mając 65 lat zaczęłam poznawać tajniki obsługi komputera. To wielka frajda, cały świat stał się dla mnie dostępny. Mogę pisać, czytać i buszować po internecie. Nawiązałam kontakt z wieloma ludźmi, piszę e-maile, korzystam z list dyskusyjnych, wypożyczam książki, a ostatnio piszę sprawozdania z przebiegu mistrzostw i turniejów tanecznych na naszą stronę klubową, piszę także osobisty pamiętnik.

    Mimo tego, że mam już tylko resztki wzroku, jestem osobą szczęśliwą. Dostosowałam się do istniejącej sytuacji i radzę sobie w życiu.

    Cieszę się z każdego nowego dnia. Jeżeli nawet jest trudny, nie poddaję się. Wierzę, że następny przyniesie mi radość.

    Tańczę, zdobywam szczyty, zwiedzam nasz piękny kraj, kocham ludzi, jestem osobą szczęśliwą, mimo przykrych przeżyć w życiu.

     
  • Urszula Machcińska

    Chcę zgłosić do konkursu seniorkę z Łodzi Urszulę Machcińską, która jest autorką realizowanego od 2009 r. projektu „Latające Babcie”. W projekcie przez Nią koordynowanym działa aktualnie 9 kobiet 55+, które uczestniczą w warsztatach literackich, teatralnych i psychologicznych, piszą bajki, wiersze i opowiadania dla maluchów, a potem prezentują je dzieciom w przedszkolach, bibliotekach, szkołach i placówkach edukacyjno-wychowawczych w formie barwnych, ciekawych przedstawień.

    Ponadto włączają się aktywnie w różnorakie działania na rzecz łódzkich  dzieci, opiekują się jednym z łódzkich domów dziecka oraz popierają czynnie inicjatywy na rzecz łódzkich kobiet,  podejmowane przez Stowarzyszenie kobiety.lodz.pl.

    Latające Babcie są rozpoznawane w mieście, chętnie zapraszane do uświetniania różnych obchodów i uroczystości, ale także do mediów, gdzie dzielą się ze słuchaczami i widzami swoimi doświadczeniami z działań wolontariackich na rzecz dzieci. Babcie również działają indywidualnie poza projektem. Niektóre biorą udział w konkursach poetyckich, inne w warsztatach plastycznych, działają jako wolontariuszki w świetlicach dla dzieci prowadząc tam zajęcia i pomagając podopiecznym w nauce. Kilka pań uczęszcza na wykłady, warsztaty i lektoraty prowadzone w Uniwersytetach Trzeciego Wieku w Łodzi.

    U. Machcińska zaraża Latające Babcie swoim zapałem, energią i kreatywnością. Poprzez uczestnictwo w projekcie, łódzkie seniorki włączają się bardzo aktywnie w życie miasta, ale też realizują swoje osobiste pasje, talenty i zainteresowania. Są „za pan brat” z internetem i z innymi środkami komunikacji cyfrowej. Wygrywają konkursy, ale przede wszystkim „latają” do dzieci nosząc im radość i uśmiech. A wszystko to za sprawą projektu koordynowanego przez Urszulę Machcińską.

    Ponadto U. Machcińska działa aktywnie w Łódzkim Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami, Samorządzie Osiedlowym i jest przy tym wzorową babcią swojej pięcioletniej wnuczki.

    Jest osobą niezwykle kontaktową, która z wielkim taktem, życzliwością i ogromnymi zdolnościami organizatorskimi kieruje zespołem Latających Babć. Dzięki projektowi łódzkie seniorki - poza działaniami wolontariackimi - stanowią dla siebie grupę wsparcia i są ze sobą zaprzyjaźnione.

    U. Machcińska w wolnym czasie, którego zresztą ma bardzo niewiele, lubi pisać, czytać, chętnie chodzi do teatru, kina i na koncerty. Z łatwością znajduje wspólny język z młodymi wolontariuszkami w Stowarzyszeniu  oraz trenerkami i konsultantkami Babć, także osobami młodymi. W ten sposób beneficjentami projektu są trzy pokolenia – dzieci, osoby młode lub w wieku średnim oraz seniorki, wśród których kilka to panie 60 +. I wszystkie one mogą być nazwane „spoko-seniorkami”, co w ogromnej mierze jest zasługą Urszuli Machcińskiej, SUPER SPOKO-SENIORKI. Wnioskuję o nadanie Jej takiego właśnie tytułu.

     
  • Maria Hałas

    Moja jesień życia jest piękna! 

    Nic już nie muszę a bardzo wiele mogę. Mogę być i jestem słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego wieku przy SGH - a nie muszę zdawać stresujących  egzaminów. Korzystam z terapii pamięci. Uczestniczę w spotkaniach Międzyuczelnianego Klubu Ludzi Kultury (seniorów) przy Domu Kultury Zacisze. Na takie spotkanie przygotowałam krótkie wystąpienie – wstęp do dyskusji, ocenione bardzo dobrze.

    Ponad dwa lata jestem członkiem Zespołu wokalno- tanecznego "Praskie Małmazje" przy Domu Kultury Praga. Zespół często występuje i odnosi sukcesy. Na przykład Pierwsze Miejsce na II Żoliborskim Festiwalu Piosenki Jesiennej w 2010 roku. Jestem tam tylko prawie statystką.

    Ale seniorzy śpiewający i występujący na scenie to najwspanialsi ludzie na świecie. Jestem szczęśliwa, że mogę być wśród nich. Kiedyś nie wiedziałam, że śpiewanie to taka wspaniała zabawa. Noszenie w sobie melodii, nucenie - nawet tylko w myślach - to fantastyczny relaks.

    Wiosną tego roku odkryłam w sobie nową pasję! Zaczęło się od konkursu ogłoszonego przez forum "kobieta50plus" na opowiadanie na temat co sprawia mi radość. Napisałam swój "Suplement Optymistyczny". Zostałam nagrodzona książką Jolanty Kwiatkowskiej.

    Potem dostałam powieść Kingsley`a  Amis`a "Stare Diabły" z prośbą o napisania recenzji. 

    I tak to się zaczęło!

    Piszę recenzje  przeczytanych książek,  które są przyjmowane przez Redakcję "kobieta50plus" i drukowane w wiadomościach i na "Werandzie literackiej"- kontakt-kobieta50plus.

    O ile w Zespole "Praskie Małmazje" dobrze się bawię, to do pisania recenzji podchodzę bardzo poważnie. Zawsze dużo czytałam, potem długo myślałam o przeczytanej książce, lubiłam o niej rozmawiać. O pisaniu nie myślałam. Wyciągnięta, jakby do tablicy przez pierwszą powieść, z wielką przyjemnością przystępuję do pisania następnych recenzji. Bardzo miło jest robić to co się lubi. Mam z tego ogromną satysfakcję. Koleżanki po przeczytaniu moich recenzji  sięgają po książki. Może nieznajomych też zachęcam do czytania? Pisząc mam taką nadzieję. Może to brak skromności z mojej strony, że zgłaszam samą siebie/ Jednak ośmielam się, bo regulamin konkursu przewiduje takie kandydatury, a wiek mnie usprawiedliwi. Pierwsze cyfry mojego peselu to 321127...

     
  • Halina Wójtowicz-Moszyńska

    Nazywam się Halina Wojtowicz Moszyńska. Mam 65 lat,
    Mieszkam w pięknej dzielnicy Jeleniej Góry Sobieszowie. Od kilku lat jestem na emeryturze

    Działam społecznie. Początkowo działałam nieformalnie z grupą osób, którym  leżało na sercu dobro mieszkańców i wygląd dzielnicy. Z uwagi na fakt, że większe szanse w potyczkach z władzą miały organizacje działające formalnie to dwa lata temu założyłam stowarzyszenie pod nazwą Zespół Aktywności Społecznej w Sobieszowie. Od tego okresu jestem prezesem tego stowarzyszenia.

    Zespół Aktywności Społecznej w Sobieszowie pod moim kierownictwem doprowadził do rewitalizacji zaniedbanego parku, przekształcając go w piękny obiekt sportowy, z którego korzysta nieodpłatnie społeczeństwo Jeleniej Góry, głownie Sobieszowa. Organizowałam spotkania mieszkańców z władzami miasta, podczas których zgłaszano problemy do rozwiązania i które w większości zostały zrealizowane. Przy współudziale Fundacji Ekologicznej „Zielona Akcja” zorganizowaliśmy Debatę Ekologiczną na temat spalania śmieci i odpadów zielonych. Zorganizowaliśmy imprezę Bożonarodzeniową „Nasza Wspólna Choinka” oraz festyn  rodzinny „Pożegnanie Lata w Sobieszowie”, w tym m.in. wystawy „Sobieszów Moja Mała Ojczyzna” oraz „Pomniki Przyrody w Sobieszowie”. Zorganizowałam podstawowy kurs obsługi  komputera dla osób 50+.

    W wyniku moich starań zorganizowano dla mieszkańców prezentację,  w formie multimedialnej,  projektu planu zagospodarowania przestrzennego i wnieśliśmy uwagi zmian.

    Doprowadziliśmy do iluminacji niektórych zabytkowych obiektów naszej  miejscowości.

    Chciałabym doprowadzić do ożywienia mojej dzielnicy, zwanej sypialnią Jeleniej Góry, by ludzie w niej mieszkającej zainteresowali się swym miejscem zamieszkania, by dostrzegali jej piękno, zadbali o jej wygląd, zintegrowali.

    Chciałabym poznać głębiej historię tej miejscowości i ludzi, którzy przybyli na te tereny, jak również nawiązać kontakt z przedwojennymi mieszkańcami, by dowiedzieć się coś  na temat zwyczajów i życia na tej ziemi.  Przeprowadziłam już kilka wywiadów z pierwszymi osiedleńcami na tych terenach. Działam dalej.

     
  • Maria Dietrich

    Nazywam się Maria Dietrich mam 66 lat i mieszkam w Tczewie. Od  dziesięciu lat jestem na emeryturze. Lubię spędzać czas z innymi ludźmi, nawiązywać nowe znajomości i mieć poczucie, że jestem komuś potrzebna.

    Moją pasją jest praca na działce. Uwielbiam ją upiększać i przebywać na świeżym powietrzu. Robótki ręczne to moje hobby, chyba od zawsze. Przyjemność sprawia mi szydełkowanie i haftowanie. Zajmuję się również decupagem i innymi manualnymi pracami.   Dużą satysfakcję sprawiają mi własnoręcznie wykonane kartki świąteczne.

    W tym roku zapragnęłam zmierzyć się również z pisaniem wierszy, czego nigdy dotąd nie próbowałam robić. W wierszach, które napisałam, odsłaniam świat dzieciństwa i nie tylko. Całokształt swoich prac zamieściłam w moim blogu,  który udało mi się założyć dzięki uczestnictwu w Forum Inicjatyw Społecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w naszym mieście. Tu jako emerytka  poznałam podstawy obsługi aparatu cyfrowego i komputera oraz nauczyłam się korzystania z komunikatorów internetowych. Uczęszczałam również na dość trudne zajęcia z zakresu zakładania stron internetowych  HTML oraz blogu internetowego.

    Biorę udział w różnych projektach, m.in. w Banku Czasu, w którym wykonując drobne usługi daję godziny na rzecz innych osób i mam możliwość pobierania usług od innych.

    Staram się także poprawiać swoją aktywność fizyczną poprzez udział w grach i zabawach takich jak  kręgle, bulle, darty, i nordick walking.

    Lubię odpowiadać na niewielkie wyzwania, konkursy czy hasła - np.: opracować logo, pieczątkę, napisać powiedzenia czy ułożyć tekst piosenki np. o Banku Czasu, bo w ten sposób mogę się sprawdzać. To właśnie z tego tytułu mam na swoim koncie maleńkie sukcesy, które w myśl powiedzenia ”mała rzecz a cieszy”, są  miłym akcentem wzmacniającym własne poczucie wartości.

    Od kilku lat jestem również słuchaczką Tczewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, gdzie oprócz wykładów biorę udział w zajęciach z rękodzieła .

    Myślę, że całokształt tego co napisałam o sobie, zobrazuje mój blog internetowy, do którego serdecznie  zapraszamwww.mysza11.wordpress.com 

     
  • Henryk Kozubski