Strona główna
Kochani Seniorzy!
Zbliżają się najbardziej magiczne Święta w roku - Święta Bożego Narodzenia. Zbliżają się szybkim krokiem, bo już w sobotę Wigilia!
Dla większości z nas są to pięćdziesiąte, sześćdziesiąte, siedemdziesiąte... Święta. Wszystkie jakby do siebie podobne, ale jednocześnie inne. Wtedy sięgamy do wspomnień, bo bywają Święta szczególne i wyjątkowe, i te smutne, kiedy przy wigilijnym stole brakuje nam Tych, którzy odeszli, a my czujemy się zmęczeni i wypaleni.
I wtedy wracamy wspomnieniami do ŚWIĄT NASZEGO DZIECIŃSTWA....... Święta naszego dzieciństwa, oczekiwane z niecierpliwą radością! W pamięci Mama, jeszcze młoda zabiegana, sprzątająca, dekorująca mieszkanie, gotująca, z tajemniczą miną wyprawiająca się po gwiazdkowe prezenty.
Ojciec przynoszący do domu pięknie pachnące świerkowe drzewko. Potem rytuał oprawiania choinki w stojak,
aby dumnie prezentowała swoje wdzięki w dużym pokoju.
Ubieranie choinki w pierniczki, orzechy, cukierki, "anielskie włosy" bombki, łańcuchy, światełka i różne cudeńka wykonywane przez nas własnoręcznie w szkole i w domu.
I te niezwykłe zapachy roznoszące się z kuchni po całym domu. Wspomnienia z dzieciństwa bogate w obrazy,
smaki i zapachy pozostają w nas na zawsze i towarzyszą nam przez całe życie.
Potem, w dorosłym życiu, sami stajemy się głównymi organizatorami Świąt dla naszych rodzin. To my wyczarowujemy dla naszych najbliższych niepowtarzalną magię Świąt, ze smakami, zapachami, prezentami i poczuciem odpowiedzialności za wspomnienia naszych dzieci.
A kiedy dzieci dorastają, zakładają własne rodziny, z radością przekazujemy im organizowanie Świąt.
No oczywiście pomagamy, ale nie jesteśmy już głównymi organizatorami. I uwierzcie mi Kochani Seniorzy, jest to bardzo przyjemne!
Tak więc Święta tuż, tuż. Już pukają do naszych drzwi!
OTWÓRZMY SZEROKO NASZE DRZWI I SERCA i pamiętajmy o WSZYSTKICH SAMOTNYCH, SMUTNYCH , ZAPOMNIANYCH. Zaprośmy ich do stołu.
Przecież zgodnie z naszą polską tradycją przygotowujemy wolne nakrycie dla spóźnionego samotnego wędrowca.
Pamiętajmy o naszych samotnych sąsiadach i znajomych. ZAPROŚMY ICH DO WIGILIJNEGO STOŁU.
Niech w ten szczególny ,wigilijny wieczór nikt nie pozostanie sam!
Kochani Seniorzy!
Życzę WAM dużo miłości, radości i ludzkiej życzliwości w ten szczególny Czas Świąt Bożego Narodzenia
Bo te Święta, jak żadne inne, dają nam wszystkim NADZIEJĘ !!!!!!!!
Kochani Seniorzy !
Zdrowych, radosnych, pełnych ludzkiego ciepła Świąt
życzy
Wasza OptyBasia e- mail : basia@spokosenior.pl
Felieton 11
Kochani Seniorzy!
Czas już przerwać moje milczenie, przepraszam Kochani, ale dopiero teraz uporałam się z moim przeziębieniem.
A trzymało mnie długo! Jednak uciążliwa, " przechodzona" grypa okazała się w rezultacie doświadczeniem całkiem pożytecznym. Otóż wylegując się w domku pod cieplutką kołderką przeczytałam mnóstwo książek i miałam czas na "pomyślenie"…. I w ten sposób stałam się podróżniczką i .... filozofką .
Ponieważ stan zdrowia i moich finansów nie pozwala mi na odbywanie dalekich, egzotycznych podróży, odbywam je w marzeniach z dwiema fantastycznymi i niezwykłymi kobietami Beatą Pawlikowską i Martyną Wojciechowską oraz zdumiewająco odważną seniorką Barbarą Meder, która w wieku sześćdziesięciu kilku lat odbyła samotną podróż po Afryce i napisała książkę "Babcia w Afryce "
Beata Pawlikowska w książce "Blondynka w Tybecie " podzieliła ludzkość naszego globu, bez względu na wiek i płeć, na BIEGACZY i FILOZOFÓW. Szczególnie Europa jest pełna BIEGACZY, czyli "zabieganych". Biegniemy wszyscy w pogoni za pracą, karierą, dobrami materialnymi, chcemy mieć więcej, więcej, więcej!!!!!!!
Nawet seniorzy, szczególnie seniorki, bywają bardzo zabiegani, pomagają dzieciom, wnukom, biegają za promocjami, przecenami, "okupują " galerie handlowe w dniach tygodnia ogłaszanych przez niektóre supermarkety jako "poniedziałek dla seniora", czy "wtorek emeryta i rencisty."
To bieganie tak nam "weszło w krew", że nawet na moim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, już pod koniec wykładów wszyscy rzucają się biegiem do szatni po płaszcze, jakby zależało od tego nasze życie! A przecież tak na prawdę nigdzie się nie śpieszą! Myślę, że stało się to już nawykiem niepotrzebnym i bezzasadnym pozostałym z czasów naszej młodości i życia zawodowego .
Są jeszcze FILOZOFOWIE, głownie w krajach tzw. "trzeciego świata ", w Indiach, Nepalu, Butanie, wśród plemion Afryki, czy Indian brazylijskiej dżungli. Oni nie biegają, siedzą medytują, wolno kontemplują świat i wolno płynący czas i są szczęśliwi, w wschody i zachody słońca odmierzają czas.
No, oczywiście my w naszych europejskich i polskich realiach nie możemy być wyłącznie filozofami, ale możemy być PODRÓŻNIKAMI ! A podróżnik jest zarówno biegaczem jak i filozofem !
Kochani Seniorzy, w zabieganym przedświątecznym czasie przystańmy na chwilę, przeczytajmy dobrą książkę, pomyślmy i przygotujmy się duchowo do czekających nas Świąt Bożego Narodzenia, rozejrzyjmy się wokoło, kto wśród naszych znajomych, przyjaciół, sąsiadów nie ma miejsca przy wspólnym wigilijnym stole, albo nie ma co na ten świąteczny stół położyć!
Jestem głęboko przekonana, że okres życia w który weszliśmy, przez naukę określany jako wiek senioralny, a poetycko nazwany "złotą jesienią," daję nam wyjątkową możliwość bycia FILOZOFAMI I PODRÓŻNIKAMI, czego Wam, KOCHANI SENIORZY, życzę!
Pozdrawiam, Kochani!
Muszę jednak trochę pobiegać i zrobić przedświąteczne zakupy!
Wasza OptyBasia e- mail : basia@spokosenior.pl
Felieton 10
Kochani Seniorzy!
Przepraszam za długie milczenie, ale pochłonęło mnie......życie studenckie!
Pozwólcie Kochani Seniorzy , że podzielę się z Wami refleksjami na temat niezwykłości czasów w których żyjemy i radością, że moją złotą jesień życia przeżywam właśnie w takich czasach!
Pamiętajmy, Kochani, ŻYCIE SENIORA NIE MUSI BYĆ NUDNE !
Jeżeli dbamy odpowiednio o zdrowie, właściwie się odżywiamy, zachowujemy aktywność ruchową i ĆWICZYMY UMYSŁ - to jeszcze wiele wspaniałego życia przed nami!!!!!
Stare ludowe przysłowie mówi: RUSZAJ GŁOWĄ, BO OPUSTOSZEJE i jest w tym dużo prawdy!
Tak więc ruszyłam głową i nie tylko, i zapisałam się na Uniwersytet Trzeciego Wieku. Nie było łatwo i musiałam swoje postanowienie "odstać" w gigantycznej kolejce, kiedy to w czerwcu zapisywano na rok akademicki 2011/2012. Chętnych było trzykrotnie więcej niż miejsc, a szkoda! Od koleżanek mieszkających w różnych miastach w Polsce wiem, że wszędzie są podobne problemy….- a więc tutaj prośba do naszych samorządowców: twórzmy więcej UTW, jest na nie ogromne zapotrzebowanie społeczne.
UTW to nie tylko ciekawa oferta wykładów prowadzonych przez wykładowców miejscowych wyższych uczelni, ale także bogata oferta zajęć fakultatywnych. UTW przy Akademii Jana Długosza w Częstochowie proponuje lektoraty językowe, np angielski, włoski, hiszpański, rosyjski, zajęcia ruchowe, np. joga, gimnastyka, basen, siłownia, zajęcia komputerowe. Dodatkowo istnieją koła zainteresowań, np. miłośników astronomii, brydża, hobbystów itp.
Dodatkowo UTW bardzo integruje środowiska seniorów ,organizując imprezy okolicznościowe, tj. bale, wycieczki, spotkania świąteczne, wieczory w teatrze i w kinie, koncerty muzyczne itp.
Jest również okazja do pozyskania nowych przyjaciół, z którymi można miło spędzać czas i na których można liczyć w trudnych sytuacjach. Mnie się to już udało! Właśnie wczoraj żegnałam jesień na pikniku" pod chmurką " w gronie kilkunastu nowopoznanych, pozytywnie zakręconych przyjaciół.
Kochani Seniorzy, już kończę, bo muszę się przygotować do lektoratu z języka włoskiego :-)
Wszystkim Seniorom Studentom życzę wiele radości i sukcesów w nowym roku akademickim, a nade wszystko zdrowia, aby mogli korzystać z bogatej oferty Uniwersytetów Trzeciego wieku w całej Polsce!
Pozdrawiam ciepło i energetycznie!
Nie dajmy się pierwszym zwiastunom zimy!
Wasza OptyBasia e- mail : basia@spokosenior.pl
Felieton 9
Kochani Seniorzy!
KTO KOCHA ŻYCIE, NIE PATRZY NA DATĘ URODZENIA - te słowa wypowiedział Przewodniczący Rady Miasta Częstochowy, Pan Marek Balt.
Dla seniorów, którzy nie czytają regularnie moich felietoników, przypominam, że w tym mieście mieszkam dopiero od pół roku, pozostawiając czterdziestoletnie życie i przyjaciół w dużym, wojewódzkim mieście.
Kochani, społeczeństwo Polski i Europy starzeje się w dużym tempie. Trochę statystyki na ten temat: w 2010 roku seniorów w przedziale wiekowym 60-64 było 2 353 000. W wieku 55 i więcej 5 165 000. W roku 2020 będzie nas odpowiednio 2 720 000. i 7 115 000. A więc razem w 2010 r. było nas 7 516 000,a w 2020 r. będzie nas 9 835 000!!!!
Są to dane GUS z 2010 r. A więc zaczynamy być górą!
Wiele samorządów miejskich i gminnych powołało nawet rzeczników praw osób starszych.
W wielu miastach powstały Centra Wsparcia Seniora.
Chciałabym ograniczyć się do Częstochowy i jej osiągnięć w tym zakresie, ponieważ tu mieszkam i siłą rzeczy najwięcej wiem na ten temat i z wielu propozycji korzystam osobiście.
W ramach programu Aktywny Senior przygotowano zajęcia z zakresu pływania, gimnastykę w wodzie, callanetis w sali treningowej. Udostępniono seniorom Halę Polonia i Miejski Stadion Lekkoatletyczny. Są organizowane Olimpiady dla seniorów, tzw. Seniorady.
Jest zorganizowana kampania społeczna "Kawiarenka dla Seniora", gdzie za przysłowiową złotówkę w wyznaczonych kawiarniach można napić się kawy czy herbaty i spotkać z przyjaciółmi. Jest kino dla seniora, teatr dla seniora , bezpłatne wejściówki do muzeum. Tylko wybierać kochani Seniorzy! W wielu miastach dużych i mniejszych powołano Uniwersytety dla Seniorów tzw. UTW, ale o tym w następnym felietoniku, jako że sama rozpoczęłam "studia" na takowym przy Akademii Jana Długosza w Częstochowie!
A póki co, Kochani Seniorzy, życzę WAM dużo zdrowia, abyście mogli korzystać z tych wszystkich atrakcji!
Napiszcie, Kochani Seniorzy, jaki inicjatywy są podejmowane dla seniorów w Waszych miastach i środowiskach!
Jestem ogromnie ciekawa!
Pozdrawiam Was Cieplutko i z gorącego serca!
Nie dajmy się chłodom, przeziębieniom i jesiennym smuteczkom.
Wasza OptyBasia e- mail : basia@spokosenior.pl
Felietion 8
Kochani Seniorzy!
Wspaniały, ciepły i słoneczny początek jesieni skończył się tak nagle, że czuję się nieco zdezorientowana…
Nie tylko ja! Właśnie na dachu pobliskiego kościoła kulą się z zimna przemoczone gołębie.
W taki zimny, ponury i deszczowy dzień najlepiej zaszyć się w domu i zagłębić się w marzeniach o słońcu, złocistych plażach, szumiących palmach, wilgotnej bryzie znad lazurowego, ciepłego morza. Ja na takie dni przygotowałam sobie pamiętniki z podróży Beaty Pawlikowskiej i będę z nią odwiedzać najciekawsze zakątki świata. I już nie straszne mi żadne szarugi jesienne!
A skoro już jesteśmy przy marzeniach, to chciałabym podzielić się z Wami, Kochani Seniorzy, moimi refleksjami na temat marzeń i ich znaczeniu w życiu każdego człowieka.
Ustalmy na wstępie, że marzenia są potrzebne każdemu bez względu na wiek i płeć.
My Seniorzy też mamy prawo do MARZEŃ!!!!!
Jakiś czas temu oglądałam telewizyjny program: „Must be the music”. W jednym z odcinków brała udział urocza pani Renata, w przedziale wiekowym 50+ , której nocami śniła się ogromna scena na której ona śpiewała grając na gitarze. W życiu codziennym stała w domu przy garnkach z gitarą i śpiewała. W końcu odważyła się, przyjechała do telewizji, zgłosiła się na casting i została zaproszona do programu. A kiedy wyszła na scenę i zaśpiewała sercem, została nagrodzona brawami na stojąco. Widownia oszalała, nikt nie zwracał uwagi na jej wiek, tylko na serce i duszę!
Niedawno gośćmi programu „Pytanie na śniadanie” byli Państwo Roszakowie, którzy przez całe życie marzyli o turniejach tańca towarzyskiego, ale wychowywali dzieci, pracowali zawodowo, nie mieli czasu na marzenia. Dopiero kiedy ich dzieci usamodzielniły się, a oni przeszli na emeryturę, zaczęli realizować marzenia o tańcu i zostali mistrzami świata w swojej kategorii wiekowej.
Przypominają mi się sławne argentyńskie kluby tańca tzw. Milongi, gdzie seniorzy, często bardzo "dojrzali', tańczą tango.
Mam wspaniała przyjaciółkę 60 +, która marzy o podróży do Australii i wierzę w to głęboko, że do tej Australii pojedzie!
Kochani Seniorzy, miejcie marzenia, najbardziej niezwykłe i nierzadko szalone!
One nadadzą sens i cel Waszej Jesieni Życia!
Miejcie odwagę, aby je realizować! Nie zrażajcie się trudnościami, opiniami ludzi, często nawet nam życzliwym. Marzenia są dla ludzi, WSZYSTKICH, dla nas Seniorów również. A jeśli nawet coś nie wyjdzie, to i tak warto było!
Kochani Seniorzy, napiszcie o Waszych marzeniach, ja też napiszę WAM o swoich! PIszcie na e-mail: basia@spokosenior.pl
Życzę Wam, abyście spełniali swoje marzenia i spotykali ludzi, którzy Wam w tym pomogą!
Pozdrawiam Was serdecznie
Życzę Wam spełnienia marzeń i powrotu Ciepłej, Złotej Jesieni.
Wasza OptyBasia e- mail : basia@spokosenior.pl
Felieton 7
Kochani Seniorzy!
Na początek jesieni, w tym roku szczególnie piękny, chciałabym podzielić się z Wami moimi rozważaniami na temat szczęścia. Otóż zacznijmy od mojej osoby….. Jestem bardzo dojrzała /złośliwcy uważają, że stara /, czyli w przedziale wiekowym 60 + na „nauczycielskiej emeryturze”, nie mam męża ani partnera, nie trafiłam szóstki w wielkiej kumulacji , a na dodatek jestem chora i są dni, kiedy poruszam się z trudem.....i .jestem SZCZĘŚLIWA.!!!!!!!
Zapewne niektórzy z Was, Kochani Seniorzy, pomyślą sobie, że mam "coś z głową", bo racjonalnie rzecz biorąc, nie mam żadnych powodów, aby być szczęśliwą.
A na przekór wszystkiemu jestem ! I wtedy uświadamiam sobie, że szczęście, to stan umysłu i jest ono we mnie.
Szczęście nie zależy od naszego wieku, emocji, uczuć, majątku, ale od sposobu przeżywania życia i odbierania świata i ludzi. Albo potrafimy być szczęśliwi, albo nie. Ale bycia szczęśliwymi trzeba się nauczyć!
Kiedy byłam młoda bardzo często czułam się nieszczęśliwa z bardzo wielu, często nawet błahych powodów.
Niedawno rozmawiałam ze wspaniała młodą dziewczyną, śliczną, wykształconą, która sporo podróżowała po świecie - niedawno wróciła z Wenezueli i Karaibów - mieszka w dużym, fajnym mieście, pracuje w wielkiej korporacji i czuje się nieszczęśliwa. Myślę, że najbardziej do jej poczucia braku szczęścia przyczyniła się rzeczywistość korporacyjna, bycie singielką i świadomość zbliżającej się trzydziestki. Powiedziała mi, że chciałaby być emerytką i że mi zazdrości mojej wolności.
Wtedy uświadomiłam sobie, że coś w tym jest. Bo przecież dopiero jako emerytka mam możliwość cieszenia się z każdej chwili życia, rozkoszowania się przepiękną pogodą, urodą złotej jesieni, dostrzegania pięknych zachodów słońca - przed chwilą z okien mojego pokoju oglądałam taki cudowny spektakl - robienia tego, co lubię, czytania tego, co chcę, a na co wcześniej nie miałam czasu.
Nareszcie zaczęłam żyć według zasady: MOGĘ, ALE NIE MUSZĘ. A przez całe moje zabiegane zawodowe życie często JUŻ NIE MOGŁAM, ALE MUSIAŁAM. Poczułam się wolna!!!!! Świadomość braku jakiegokolwiek przymusu w moim życiu dała mi dużo przyjemności i radości w moim życiu, a z czasem poczucia szczęścia.
Kochani Seniorzy, uwierzcie mi, MOŻEMY BYĆ SZCZĘŚLIWI, jeżeli tego zechcemy.
SZCZĘŚCIE JEST STANEM NASZEGO DUCHA I UMYSŁU.
Jeżeli poczujemy się szczęśliwi, jakże odmieni się nasze życie ! Staniemy się ostoją dla mniej szczęśliwych, nabierzemy dystansu do przeciwności losu, nękających nas chorób i niedostatku. Będziemy pozytywnie zakręconymi OPTYMISTAMI
Kochani Seniorzy!
Bądźcie szczęśliwi i radośni, a jesień Waszego życia niech będzie złocista i pogodna!
Tego WAM życzy szczęśliwa optymistka
WASZA OptyBasia basia@spokosenior.pl
Felieton 6
Kochani Seniorzy!
Od pewnego czasu obserwuję wzajemne relacje seniorów i juniorów w kontekście szerszym, nazwijmy go społecznym. Chciałabym się podzielić moimi refleksjami na ten temat z Wami, Kochani Seniorzy. Do wyboru tego tematu skłoniły mnie moje wieloletnie obserwacje oraz dwa dzisiejsze zdarzenia. Otóż przy porannej kawce wpadł mi w ręce wiersz ks. Jana Twardowskiego na temat "nierówności" naszej ludzkiej kondycji i towarzyszącemu nam poczuciu niesprawiedliwości. Bo dlaczego jedni są młodzi, a drudzy starzy, jedni bogaci, a inni biedni, jedni zdrowi, a drudzy chorzy?
"(...)gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny"
W życiu zawsze występuje wyrównanie. "Nierówni " potrzebują siebie nawzajem. Choremu potrzebny jest lekarz, a lekarzowi chory, staremu potrzebny jest młody, ale i młody potrzebuje starego. Żyjemy w czasach absolutnego kultu młodości. Kiedyś pewna bardzo elegancka starsza pani powiedziała, że najbardziej bolesne jest to, że starsi są dla młodych przezroczyści i niewidzialni. Starość jest "niemodna", dlatego wszyscy i za wszelką cenę chcą być wiecznie młodzi! Operacje plastyczne, diety, przeszczepy, wielki przemysł kosmetyczny - wszystko to ma "zatrzymać" młodość. Ale czy na pewno? Natury nie da się oszukać. Należy ją zaakceptować i dostrzec naturalne piękno każdej "pory" ludzkiego życia. Jesień życia nie tylko może być pogodna i radosna, może być również piękna.
Dziś wieczorem po raz kolejny obejrzałam wzruszający film: "Dziewczyny z kalendarza". Film oparty na autentycznym wydarzeniu z 2002 roku, które miało miejsce w Północnej Anglii, gdzie grupa fantastycznych, bardzo już dojrzałych kobiet zdecydowała się pozować nago do kalendarza, z którego dochód przeznaczony był na zakup kanapy do miejscowego szpitala oraz na walkę z białaczką. Tę inicjatywę spowodowała śmierć wspaniałego mężczyzny, który dostrzegał piękno dojrzałych kobiet i... słoneczników.
Kochane dojrzałe i bardziej niż dojrzałe kobiety! Jesteście piękne całym bogactwem pełnej kobiecości. Bądźcie tego świadome i korzystajcie z tego! Bo jesteście wspaniałe jak jesienne kwiaty, astry, dalie! Uważam, że dojrzałość jest o wiele bardziej interesująca niż młodość, pozwala bardziej świadomie rozkoszować się życiem, każdą jego chwilą. Kochani Seniorzy, napiszcie, co o tym sądzicie? Może uda nam się przywrócić przekonanie młodych o urodzie życia w późnym wieku.
Życzę Wam, Kochani Seniorzy, wielu radości w złotej jesieni Waszego życia!
Pozdrawiam Was słonecznie i energetycznie!
Wasza OptyBasia
FELIETON 5
Witajcie kochani Seniorzy!
Kończy się lato, dzień jest coraz krótszy, wieczory coraz dłuższe, a po naszych "starych kościach" ciągnie poranny i wieczorny chłodek.
Ale przed nami w perspektywie niezwykłe uroki złotej jesieni. Pesymista będzie się zamartwiał z powodu kończącego się lata, a optymista będzie się cieszył perspektywą nadchodzącej złotej jesieni.
Ja, urodzona optymistka bardzo się cieszę z nadchodzącej jesieni. Pomyślałam sobie, że dobrze byłoby spędzić tę jesień, a może jesień swojego życia we dwoje. Taką refleksję wywołało u mnie spotkanie dawno niewidzianej koleżanki, która od wielu lat jest wdową. Dzieci już dawno na swoim, a moja koleżanka od wielu lat z determinacją poszukuje partnera, towarzysza jesiennych spacerów, wieczornych rozmów, wspólnego oglądania telewizji, pójścia do teatru, czy kina. Jest osobą zadbaną, wykształconą, z dużym poczuciem humoru, samodzielną materialnie, zdrową, Do szczęścia brakuje jej jedynie uroczego starszego pana. Dlaczego go nie znajduje? Czy takich nie ma? Myślę, że są, tylko są bardzo schowani, może mało odważni i nie chcą się z nikim wiązać na resztę życia!
Kochane Seniorki i Seniorzy, więcej odwagi!!!!!!!
W gronie moich najbliższych przyjaciół przeżywaliśmy ostatnio wspaniały ślub sześćdziesięcioletniej dziewczyny z siedemdziesięcioletnim chłopakiem. Jacy są szczęśliwi! Jeżdżą na rowerach, podróżują z plecakami po Polsce i Europie. Są młodzi i odważni! A pamiętam ich sprzed kilku lat ! Byli zgorzkniali, samotni i schorowani!
Kochani, potrzeba towarzystwa drugiego człowieka nie jest zarezerwowana tylko dla młodych, a wspólne spędzanie czasu bywa o wiele bardziej ciekawe i twórcze ! Nie ma to jak jesienna, czy zimowa herbatka we dwoje, nawet jeżeli jest to herbatka ziołowa. I tu rodzi się pytanie, gdzie możemy spotkać towarzysza lub towarzyszkę naszej jesieni życia? Praktycznie wszędzie, tylko musimy wyjść z domu i OTWORZYĆ SIĘ NA DRUGIEGO CZŁOWIEKA !!!!!!
W mieście, w którym mieszkam, są organizowane gratisowe wieczorki taneczne dla seniorów, seanse filmowe, spektakle teatralne, kluby osiedlowe, uniwersytet trzeciego wieku, a więc są takie miejsca, gdzie możemy spotkać interesujących ludzi w naszym wieku. Uwierzcie, Kochani Seniorzy, że we dwoje w każdym wieku jest raźniej i przyjemniej! Uwolnijcie się od przekonania: "ja już swoje przeżyłam, przeżyłem, już nic dobrego mnie nie spotka". Spotka, jeżeli temu wyjdziemy naprzeciw!
Napiszcie, co o tym sądzicie! basia@spokosenior.pl
Ja, singielka z przekonania, postanowiłam poszukać miłego, starszego pana na nadchodzącą jesień, a może na jeszcze na dłużej.
Pozdrawiam WAS , kochane Seniorki i Seniorzy!
Wasza OptyBasia
FELIETON 4
Kochani Seniorzy!
W radosnej jesieni naszego życia coraz częściej bywamy u lekarza, wynika to z coraz boleśniejszej świadomości posiadania ciała.
Już o poranku dają znać o sobie wszystkie stare i nowe przypadłości ;-) Co prawda, stare przysłowie mówi, że jeżeli się obudziłeś i nic cię nie boli, to znaczy, że już nie żyjesz", to jednak mogłoby boleć mniej…
Naturalną koleją rzeczy rejestrujesz się u lekarza, często stojąc w kolejce i otrzymujesz dość odległy termin wizyty. Ja sama ostatnio często muszę odwiedzać gabinety lekarskie, toteż chciałabym się podzielić z Wami, kochani Seniorzy, moimi obserwacjami i doświadczeniami z nielekkiej doli pacjenta, ale chciałabym również wziąć w obronę lekarzy.
Kiedy przenosiłam się z dużego wojewódzkiego miasta na Śląsku, posiadającego doskonale zorganizowaną służbę zdrowia do Częstochowy, moi przyjaciele uważali to za - delikatnie mówiąc - nierozważne. Zważywszy, że w poprzednim miejscu zamieszkania moimi najbliższymi sąsiadami była lekarska rodzina z "kluczowymi " specjalizacjami ;-)
Tymczasem w nowym miejscu zamieszkania trafiłam na wspaniałych lekarzy, którzy szybko i trafnie mnie zdiagnozowali i podjęli skuteczne leczenie. Zastanawiałam się potem, czy to było tzw. szczęście, czy w tym był również mój skromny udział. Oto do jakich wniosków doszłam.
Często narzekamy, że lekarze "nie widzą w pacjencie człowieka". Ale czy my, pacjenci seniorzy widzimy człowieka w lekarzu?
Przyjęłam zasadę, będę traktowała lekarzy tak, jak sama chciałabym być traktowana. Wezmę pod uwagę fakt, że mogą być zmęczeni, chorzy danego dnia, mogą mieć kłopoty rodzinne. Ja to rozumiem. Być może jestem trzydziestą piątą pacjentką i lekarz ma już wszystkiego dosyć. On natomiast jest moim pierwszym lekarzem dzisiaj. A więc ciężar tego spotkania musi spocząć na mnie.
To ja chcę, żeby niemiła i na ogół stresująca wizyta była milsza. I najczęściej tak się staje! Lekarz, jak każdy człowiek, odbierze moją pozy pozytywną energię i życzliwość. Ciepło odbierze stwierdzenie, że wzbudza moje zaufanie. Tak jak każdy, dobrze zareaguje na mój komplement, nawet jeżeli nie uwierzy mu do końca . Ja muszę również uwierzyć ,że na miarę swojej wiedzy chce mi pomóc. A więc chcę z lekarzem nawiązać pozytywny kontakt i przekonać go, że będę pacjentką współpracującą i zdyscyplinowaną.
Kochani Seniorzy, sami się przekonacie, że wizyty u lekarza staną się przyjemniejsze i mniej stresujące, a efekty leczenia bardziej widoczne :-)
A w ogóle nazbyt częste myślenie o chorobach jeszcze nikomu nie pomogło! Bądźmy optymistycznymi, pozytywnie nastawionymi, przestrzegającymi zaleceń lekarskich pacjentami, a wszyscy będziemy zdrowsi!
Żyjmy i chorujmy zdrowo!
Czego Wam życzy wasza OptyBasia
A może nie mam racji? Napiszcie co o tym sądzicie! basia@spokosenior.pl
A na razie OBYŚMY WSZYSCY ZDROWI BYLI!
Przesyłam WSZYSTKIM, ZWŁASZCZA CHORUJĄCYM dużo dobrej, pozytywnej, a więc zdrowej energii
FELIETON 3
Kochani Seniorzy!
Wszyscy mamy naturalną potrzebę miłości. Chcemy być kochani i chcemy mieć kogoś do kochania ! Chcemy być kochani bez względu na wiek, ilość zmarszczek, poziom intelektualny i materialny. Chcemy mieć dla kogo żyć (przez całe życie żyliśmy dla kogoś-męża ,żony, dzieci, wnuków). Nagle okazuje się, że wracamy do pustego mieszkania, gdzie nikt na nas nie czeka i gdzie nie mamy z kim porozmawiać. I wtedy pojawia się pies, lub kot, czasem papużka, rzadko rybki. Jakkolwiek bardzo lubię koty i inne zwierzaki, zdecydowanie opowiadam się za psem! Pies przywraca mam młodość, daje wiele radości, a co najważniejsze "wyprowadza" nas na spacer.
Psu można opowiedzieć o wszystkich sprawach, a on nas cierpliwie wysłucha, a że nie zrozumie, to może nawet i lepiej ;-)
Z ogromnym wzruszeniem obserwuję każdego ranka uśmiechnięte i zadbane starsze panie i panów wyprowadzających swoje zwierzaki na spacer. Szczęśliwie wyglądają seniorzy, radośnie zachowują się zwierzaki. Wtedy sobie myślę, że szczęście mają seniorzy i zwierzęta. Myślę o wielu seniorach, którzy nie odważyli się wziąć psa czy kota pod swój dach, bo to przecież kłopot….
Z drugiej strony myślę o bezdomnych psach i kotach, ich smutnych oczach i mordkach, czekających na dom i miłość w przepełnionych schroniskach dla zwierząt.
Kochani Seniorzy, odważmy się zrobić miejsce w swoich domach i sercach dla porzuconych zwierzaków . One nam to wynagrodzą po wielokroć. Poczujemy się młodsi, zdrowsi i kochani. Odzyskamy radość życia! Na spacerach nawiążemy wiele ciekawych znajomości, a może nawet przyjaźni? Bo przecież "psiarze " to jedna wielka rodzina. Mogą godzinami rozmawiać o swoich pupilach. Sama tego doświadczyłam!
Kiedy przyjeżdżałam w odwiedziny do siostry, często wyprowadzałam na spacer jej pieska. W niedługim czasie poznałam większość właścicieli psów z jej dzielnicy. Po pewnym czasie umawialiśmy się na wspólne spacery, aby psy mogły bawić się razem.
A więc kochani Seniorzy, przygarnijmy psa lub kota, nie bójmy się zmian w swoim życiu!
Pozdrawiam Was serdecznie, optymistycznie i energetycznie!
Wasza OptyBasia
Napiszcie o swoich zwierzakach, przyślijcie ich zdjęcia!
Czekam!
FELIETON 2
Kochani Seniorzy,
Dziś chciałam się podzielić z Wami moimi obserwacjami na temat seniora w rodzinie.
Seniorzy w rodzinie to ogromna "armia" najukochańszych babć i dziadków. Babcia i dziadek najczęściej mieszkają oddzielnie. Niektórzy blisko, inni daleko. U tych, którzy są daleko, dzieciaki spędzają wakacje. Dziadkowie mieszkający blisko, wylegają tłumnie na skwery i pobliskie parki, ogromnie dumni ze swoich wnucząt.
Wystarczy wyjść na pobliski skwerek lub do najbliższego parku. Spotkamy tam rzesze babć i dziadków opiekujących się wnukami najczęściej w młodszym wieku przedszkolnym. Babcie i dziadkowie są ze swoich wnuków niezwykle dumni i szczęśliwi, że mogą pomóc swoim dorabiającym się dzieciom. Babcia i dziadek mają dla swoich wnucząt mają nieograniczony czas i ogromne pokłady miłości, cierpliwości i oddania.
Korzyść jest wzajemna - seniorzy otrzymują duży ładunek bezinteresownej miłości swoich wnuków i świadomość, że są potrzebni własnym dzieciom. Czasem zapełniają uczucie pustki, jakie pojawia się po opuszczeniu rodzinnego gniazda przez własne dzieci. Społeczeństwo dodatkowo ich nagradza, ustanawiając Dzień Babci i Dzień Dziadka. Wnuczęta organizują dziadkom czas, motywują do codziennych spacerów, dają wiele radości.
Wnuki "podchowane " wprowadzają babcię i dziadka w skomplikowany świat komputera, internetu, komórki. Znam dziadków, którzy swoje nastoletnie wnuki "podciągają” z matematyki, fizyki, historii i babcie, które wprowadzają w świat gotowania, przygotowują wnukom fantazyjne kostiumy do przedstawień w przedszkolu, szkole, na bale kostiumowe.
Mamy zwyczajnie nie mają na to czasu, a często również umiejętności szycia. Bywają babcie i dziadkowie sportowi. Znam osobiście babcię, która stoi na bramce i mężnie broni gole strzelane przez własne wnuki. Znam dziadków, którzy jeżdżą na z wnukami na rowerze, chodzą na baseny , grają w szachy.
A Wy, Kochani Seniorzy, jakimi babciami i dziadkami jesteście? Piszcie – basia@spokosenior.pl
Z niecierpliwością czekam na Wasze maile!
Pozdrawiam Was
Wasza OptyBasia wychowana przez ukochaną Babcię
P.S. Pamiętajcie o konkursie na Spoko Seniora 2011! Piszcie o wspólnie dzielonych z wnukami pasjach – na pewno okażą się inspirujące!!!
FELIETON 1
Kochani Seniorzy!
Witam Was na stronie spokosenior.pl poświęconej akcji "STAROŚĆ też RADOŚĆ! Spokosenior.pl". Mam na imię Barbara, jestem singielką w przedziale wiekowym 60+, mam wielu przyjaciół w przedziale 70+, postanowiłam dzielić się z Wami moimi doświadczeniami i refleksjami na temat blasków i cieni starości, a właściwie wieku „dojrzałego" i "bardziej dojrzałego". Chciałabym pisać o czerpaniu radości z jesieni życia, zarazić Was moim optymizmem, energią i pogodą ducha. Będę z niecierpliwością czekała na Wasze e-maile, w których podzielicie się ze mną Waszymi doświadczeniami i refleksjami. Możemy sobie nawzajem pomóc, na co liczę.
Dziś chciałabym się zająć kondycją seniora singla i singielki.
MOTTO:
Błędy młodego wieku
pożerają szczęście starości.
(Adolf Kolping)
Wiek XXI-y należy niewątpliwie do singli. Młode single zajęte budowaniem kariery i bazy materialnej nie myślą o zakładaniu rodziny, a to błąd, kochane młode single!. Macie, co prawda pewne dyskomforty: dopłata do pokoju jednoosobowego w hotelu, wczasów, urlop niekoniecznie latem, ale za to ogromne poczucie wolności. Cały tydzień długo i ciężko pracujecie, przyjaciele w internecie, miłość, seks w internecie, wirtualny świat. Tylko w weekendy pojawia się poczucie samotności.
Zdecydowanie inaczej mają się sprawy z singlem seniorem.
Od kilku miesięcy mieszkam w nowym mieście i w nowej dzielnicy. To klasyczne blokowisko dlatego spojrzenie na ten temat mam nieco wyostrzone. Dotychczas byłam seniorką ogromnie zajętą, mimo ponad dziesięcioletniego "stażu emeryckiego". Byłam osobą niesłychanie zapracowaną, a brak życia rodzinnego wypełniała mi praca....praca....praca.... Prowadziłam własną firmę na przekór i ze złości, ponieważ szukając zajęcia dowiadywałam się, że jestem za stara i jako nauczycielka – przepraszam - nic nie umiem (sic!) Prowadziłam więc własną firmę- biuro podróży - poświęcając się jej bez reszty.
W pewnym momencie czas był jednak na to by przystanąć i usiąść "na ławeczce życia".
Wtedy zaczęłam się rozglądać dookoła. Chcę się podzielić moimi obserwacjami z Wami, Kochani Seniorzy. Sytuacja singla radykalnie się zmienia, gdy idzie na emeryturę. Przez pewien czas - niestety krótki - zachwyca się na nowo odzyskaną wolnością. Nie musi chodzić do pracy, praktycznie nic nie musi! …..Potem zaczyna odczuwać OSAMOTNIENIE i ODRZUCENIE. Jednostki bardziej kreatywne szukają grup rówieśniczych, w różnych klubach seniora, zaczynają działać społecznie, zapisują się na Uniwersytety Trzeciego Wieku. Jednak osoby mniej przebojowe – chyba niestety takich jest więcej - zamykają się" w czterech ścianach" swojego mieszkania. Rzadko podróżują , bo zwyczajnie nie mają kasy. Niektórzy z nas szukają pracy (ale to temat na oddzielny felietonik). Najczęściej dowiadujemy się, że na wszystko jest za starzy i za ...głupi. Jeszcze trudniejsza jest sytuacja psychologiczna seniora singla, który został sam na skutek śmierci współmałżonka, szczególnie gdy był to długoletni i silny uczuciowo związek. Sytuacja pogarsza się znacznie, gdy senior singiel zaczyna chorować, często brakuje mu pieniędzy na realizację recept i sił na zwykłe domowe czynności, sprzątanie, zakupy itp.
Moje własne doświadczenia pokazują, że nie należy zamykać się we własnym mieszkaniu i we własnym nieszczęściu. Należy wychodzić do ludzi i nie mieć oporów przed proszeniem ludzi, choćby sąsiadów, dalszej rodziny, nieznajomych o pomoc. Zwykle nie odmawiają.
Bardzo często myślimy, że ludzie powinni się domyślić, że potrzebujemy pomocy, bo jesteśmy starzy i chorzy, a często jeszcze biedni. Nic bardziej mylnego! Ludzie często nie oferują nam wsparcia ,bo nie wiedzą, że jej potrzebujemy, są zabsorbowani własnym życiem, sprawami, problemami, nie jest im łatwo. Dlatego musimy wyraźnie precyzować swoje oczekiwania w stosunku do nich. To żaden wstyd. Są sytuacje kiedy my możemy pomóc naszym młodym sąsiadom, np. podlać kwiaty, przy okazji przynieść coś ze sklepu czy apteki, czasem popilnować dziecko. Pomagajmy sobie nawzajem! Bądźmy otwarci i życzliwi, wtedy będzie żyło nam się lepiej i radośniej.
Pozdrawiam wszystkie seniorki i seniorów – nie tylko singli,
Wasza optymistka Basia. OptyBasia basia@spokosenior.pl


